10+ deals

To na razie wszystko

Sprawdź później, czy nie ma zaktualizowanych ofert.

Często zadawane pytania

W okolicach Szczecina i Kołobrzegu spokojnie da się coś znaleźć na spontaniczny wypad. Pomerania Fun Park w Dygowie to spory hit – dzieciaki latają tam jak szalone, a dorośli mogą złapać chwilę ciszy przy kawie. Jeden wujek twierdzi, że to jego ulubione miejsce na „reset głowy”. I serio, nawet jak się nie planowało, wystarczy rzut oka na mapę i już się gdzieś kręcisz między dmuchańcami. Zresztą, lepiej pojechać i samemu zobaczyć niż czytać recenzje przez pół dnia.

Dla trzylatka lepiej unikać tych wielkich, hałaśliwych molochów. Leśny Park Rozrywki w Moryniu to zupełnie inny klimat. Spokój, zieleń i dużo miękkich, niskich zjeżdżalni. Nie ma tu karuzel kręcących do zawrotów głowy, ale są klocki, zwierzaki i strefa, gdzie maluch może turlać się do woli. Moja siostra mówi, że to jedyne miejsce, gdzie jej dziecko zasnęło po dwóch godzinach zabawy. No i nie trzeba stać w kolejkach jak na prom do Świnoujścia.

Jak weekend, to Pomerania wchodzi do gry. Ale nie tylko – są też mniejsze miejsca, jak Wioska Indiańska w Zieleniewie. Trochę dziko, trochę edukacyjnie, a dzieciom się to naprawdę podoba. Znajoma twierdzi, że jej córka od tamtej wizyty chce mieć tipi w ogrodzie. Można też skoczyć do Trzebieży – niby mała miejscowość, ale z lunaparkiem, gdzie lody są tańsze niż w kurorcie. Acha, i lepiej zabrać czapki – słońce potrafi przygrzać z zaskoczenia.

Cennik to temat rzeka, serio. Jednego dnia masz wejście za pół ceny, a kolejnego nagle podwyżka z powodu jakiegoś 'eventu specjalnego'. Dla rodzin często wychodzą korzystnie te pakiety, zwłaszcza jak kupisz online. Słyszałem, że Groupon czasem wrzuca oferty z darmowym popcornem albo dostępem do całej strefy bez limitu czasu. Nie zawsze jest to jasno napisane, więc warto poszperać. Aha – niektóre parki liczą osobno wejście i osobno atrakcje. Trochę jak w barze mlecznym, gdzie bułka nie jest w cenie zupy.

Opinie bywają mieszane, ale parki w tym rejonie mają sporo fanów. Pomerania zbiera dobre recenzje za czystość i atrakcje dla różnych grup wiekowych. Z kolei o Parku Dinozaurów w Rogowie mówi się, że trochę przestarzały, ale dzieciom i tak się podoba. To trochę jak z bajkami z lat 90. – nie wszystko musi być nowe, żeby działało. Kumpel powiedział, że jego syn wolał dinozaura z papier-mâché niż VR w nowoczesnym centrum. Więc... kto by pomyślał.

Tak, i to często dużo lepszy pomysł niż kolejna zabawka do szafy. Pomerania, Zieleniewo i kilka mniejszych miejscówek oferują vouchery, które można wysłać mejlem albo dostać w kopercie z grafiką jak z komiksu. Idealne na urodziny albo jako „niespodzianka na koniec roku szkolnego” – tak to ostatnio nazwała moja koleżanka i dzieciaki były zachwycone. Tylko sprawdź datę ważności. Bo czasem coś się przeciąga, a potem voucher leży jak zeszłoroczna choinka.