Zwykle najpierw pada pytanie, jak bardzo skrócić, potem jest mycie albo szybki spryskiwacz i do dzieła. W salonie na Modrzejowskiej fryzjerka mówi, że najważniejsze to złapać kontakt z klientem, nie nożyczki. Niektórzy siadają i nie wiedzą, czego chcą – i to też jest w porządku. Jedna pani z Milowic wspominała, że jej pierwsze cięcie po latach u jednej osoby skończyło się łzami, ale z radości. Trochę nerwów, trochę śmiechu. Jak pierwszy dzień w pracy.