Nowy sezon. Nowe okazje. Beauty, atrakcje i usługi dla auta w super cenach

Kończy się za
--:--:--
Carousel Banner 1

Często zadawane pytania

Pierwsza wizyta w gdyńskim aquaparku? Trochę jak wycieczka klasowa, trochę jak spa z widokiem na port. Szatnie czyste, ale zapinanie opaski potrafi zmylić – serio, nie każdy momentalnie łapie. Wchodzisz i bum, dzieci już przy zjeżdżalniach, a dorośli skanują sauny jakby wybierali fotel dentystyczny. Zabierz żel pod prysznic i dwie gumki do włosów, bo jedna na bank pęknie. A i tak najfajniejsze jest jacuzzi z solą – dziwnie uzależniające.

Tak, do aquaparku w Redzie najlepiej rezerwować wcześniej, zwłaszcza latem albo w weekendy. To nie żart – kolejki potrafią być jak do nowego iPhone’a. A to przecież miejsce z rekinami, pontonami i pingwinem z maskotką, więc dzieciaki szaleją. Jak nie masz rezerwacji, możesz utknąć przy kawie na wejściu, zamiast w wodzie. No i uwaga – basen z falami robi robotę, ale tylko co jakiś czas, więc lepiej wiedzieć, kiedy.

Najlepsze atrakcje w Sopocie? Zewnętrzny basen z widokiem na las, zjeżdżalnia z zakrętem jak z bajki i aromasauny. Serio, ta z eukaliptusem rozkłada człowieka jak dobry serial. Dzieciaki kleją się do minibrodzika z kaskadą, a starsi krążą wokół strefy ciszy, jakby szukali sensu życia. I jeszcze jedno – woda ciepła, ale nie jak zupa. Taka w sam raz. Jedna babcia mówiła, że mogłaby tam zamieszkać. Ja jej trochę zazdroszczę.

Najbliższy park wodny niedaleko Gdańsk Wrzeszcz to Park Rekreacyjny w dzielnicy Morena – autobus 127 podjeżdża niemal pod drzwi. Nie jest to Reda z rekinami, ale za to nie trzeba się tłuc przez pół Trójmiasta. Lokalsi z Wrzeszcza wpadają tam po pracy albo między zakupami w Galerii Bałtyckiej. A propos – spróbuj kiedyś wskoczyć tam z samego rana, pusto jak w bibliotece w lipcu. I prysznice grają jazz, przysięgam.

Korzyści z wizyty w chojnickim aquaparku? Taki domowy reset, ale bez zmywania naczyń. Jacuzzi z bąblami przy oknie, gdzie widać trochę lasu i trochę nieba – człowiek mięknie. Dzieciaki przepadają za szeroką zjeżdżalnią, a starsi ładują baterie w strefie saun. I to wszystko bez ścisku jak w dużych miastach. Czasem mam wrażenie, że to taki lokalny sekret – każdy wie, ale nikt nie mówi.

Park wodny w Tczewie kosztuje przyzwoicie, a daje więcej, niż się człowiek spodziewa. Ceny nie zwalają z nóg, a w zamian masz porządny basen rekreacyjny, kilka fajnych atrakcji dla dzieci i coś, co przypomina prawdziwe SPA. Znajomy z Suchostrzyg mówi, że dla niego to lepsze niż wyjazd do Gdańska – taniej, szybciej, mniej ludzi. No i kawa w bufecie nie smakuje jak automat, tylko jak od sąsiadki z ekspresu.