Kręgle śląskie
0 deals
Brak dostępnych ofert
Często zadawane pytania
Tak, wiele miejsc oferuje rodzinne pakiety, zwłaszcza w tygodniu. W Katowicach na przykład, w jednej z kręgielni obok Strefy Kultury, jest zniżka na drugi tor przy czteroosobowej ekipie. Kolega z Rybnika wspominał, że z Grouponem wyrwał pakiet z pizzą i sokiem za pół ceny. Warto też zerknąć na profile tych miejsc na Facebooku, bo promocje bywają z zaskoczenia.
Lokalni najczęściej chwalą te w Gliwicach i Tychach – podobno dobre ceny i czysto. W Sosnowcu jedna z mam mówiła, że obsługa jest wyjątkowo cierpliwa, a to już coś. Z kolei znajomi z Chorzowa unikają jednego miejsca, bo „kulki tłuste jak pączki w tłusty czwartek”. No cóż, każdemu wedle gustu. Ale te lepsze mają dobrą renomę – i z klimatem, i z jedzeniem.
Część działa nawet w święta, ale bywa różnie – Wigilia raczej odpada, ale w drugi dzień świąt już często otwarte. W Katowicach jedna z większych kręgielni ma wtedy skrócone godziny, więc lepiej sprawdzić ich stronę. Raz po Sylwestrze trafiliśmy na zmianę godzin i o mało nie skończyliśmy na kebabie zamiast kręgli. Niby święta, a jednak nie każdy siedzi przy stole.
Gra trwa średnio godzinę, chyba że ktoś rzuca jak żółw. Wtedy dłużej. Co zabrać? Wygodne skarpety i dobry humor. Serio, skarpetki to ważna sprawa, bo buty z wypożyczalni potrafią żyć własnym życiem. Kolega nosi swoje kapcie, bo twierdzi, że tak lepiej czuje tor. Każdy ma swoje dziwactwa. Ale ogólnie, nic wielkiego nie trzeba, tor załatwia resztę.
Spokojnie, opcji jest sporo – Zabrze, Bytom, Dąbrowa Górnicza. W wielu kręgielniach mają bandy i lekkie kule, więc dzieci nie frustrują się po dwóch rzutach. W jednej z hal w Bielsku nawet są miejsca do zabawy obok torów, więc rodzice mają chwilę oddechu. Tylko nie każda kręgielnia daje dzieciom grać po 20, więc warto zadzwonić. Mały szczegół, a potrafi zepsuć wieczór.
W niektórych miejscach można zorganizować turniej, są też stoły do bilarda i planszówki. W Tychach ktoś opowiadał o wieczorach karaoke, gdzie śpiewali „Majteczki w kropeczki” między rzutami. Trochę absurd, ale właśnie takie rzeczy się pamięta. Czasem nawet mają tematyczne wieczory, jak np. „lata 80.” z odpowiednią muzyką i światłami. Nie każdemu podejdzie, ale nudno nie bywa.