Nowy sezon. Nowe okazje. Beauty, atrakcje i usługi dla auta w super cenach

Kończy się za
--:--:--

Często zadawane pytania

Masaż klasyczny, relaksacyjny, leczniczy – na spięte plecy w Jastarni najczęściej polecają ten ostatni. Chłopak od sąsiadów przysięga na fizjo przy ul. Sztormowej, mówi, że po trzech wizytach wreszcie się prostuje jak człowiek. No i relaksacyjny, wiadomo – dobry na głowę, ale plecom raczej za mało. Te klasyczne też mają moc, szczególnie jak ktoś wie, co robi (a nie tylko głaszcze). Ale serio, leczniczy to game-changer.

Gabinet masażu niedaleko stacji Jastarnia? Jest jeden tuż przy skrzyżowaniu z Mickiewicza i – nie wiem, coś w nim jest. Niby wygląda jak każda inna klitka, ale wewnątrz pachnie lawendą, gra jakiś oldschool chillout i pan masażysta mówi jak stary znajomy. Zrobił mi taki masaż szyi, że aż mi się świat obrócił (na lepsze). Można wpaść po pociągu, serio warto.

Zniżki na masaż w Jastarni nie są rzadkością, tylko mało kto o nich wie. Jedna miejscówka przy porcie ma co czwartek promocję dla lokalsów – wystarczy pokazać dowód z kodem 84. No i Groupon też czasem wrzuca oferty, które uciekają szybciej niż gofry z budki przy plaży. Dla nowych klientów jest jeszcze zniżka sezonowa. Trochę trzeba poszperać, ale jak się trafi… czysta przyjemność.

W Jastarni wolne terminy masażu potrafią się rozchodzić jak świeże bułki, zwłaszcza latem. Więc lepiej zarezerwować, choć raz mi się udało wskoczyć na ostatnią chwilę – środa, ulewa, zero ludzi. Czasem wystarczy zadzwonić i zapytać, bo nie wszystko mają w necie. A czasem, no cóż, trzeba obejść się smakiem. Ale warto próbować, nawet spontanicznie.

Ile kosztuje masaż? W Jastarni to trochę loteria, zależy gdzie i u kogo. W okolicach molo bywa drożej, wiadomo – więcej turystów, większy cennik masażu. Ale na uliczkach bliżej lasu, no, tam bywa taniej i spokojniej. Jeden pokój masażu w domku jednorodzinnym miał ceny jak sprzed pandemii, aż sprawdzałam dwa razy. Wait, to serio było tyle? Tak, było. Złoto.

Najlepszy masaż w Jastarni? No różnie mówią, ale kilka osób wspominało o salonie na końcu ul. Ks. Stefańskiego – podobno babeczka zna się na rzeczy jak nikt. Ponoć robi też akupresurę stopami (brzmi dziwnie, ale działa). Jeden znajomy mówi, że zasnął tam pierwszy raz od tygodni. Takie opinie to już coś. A lokalni? Chodzą tam regularnie. Jeśli mieszkańcy wracają – to raczej nie dla ładnego wystroju.