
Fryzjer - Gdańsk
8 deals
To na razie wszystko
Sprawdź później, czy nie ma zaktualizowanych ofert.
Często zadawane pytania
Zależy gdzie trafisz, ale zwykle zaczyna się spokojnie. W Wrzeszczu ktoś opowiadał, że fryzjerka najpierw zrobiła herbatę z imbirem, a dopiero potem zapytała o fryzurę. Czasem zaproponują szybki masaż głowy – relaks totalny. Klientka z Zaspy mówiła, że pokazali jej cztery przykłady na tablecie i zapytali, co czuje. Trochę jak terapia. Zdarza się, że ktoś dostaje gumę do żucia przy myjce. Nie wiadomo po co, ale miło.
W Oliwie często polecają lekko pocieniowane boki i objętość u nasady. Chodzi o to, żeby twarz wyglądała na dłuższą, ale bez przesady. Znajoma z Chełmu mówiła, że zrobili jej fryzurę tak lekką, że wyglądała, jakby przyszła z wiatrem od morza. Niektóre stylistki sugerują grzywkę na bok, inne wolą asymetrię. Jedna fryzjerka stwierdziła, że „okrągła twarz to zaproszenie do zabawy”. Cokolwiek to znaczyło, działało.
Tak, szczególnie w okolicy Dolnego Miasta i Letnicy. W jednym miejscu płuczą włosy naparem z pokrzywy, a maski pachną jak ogródek po deszczu. Klient z Oruni wspominał, że w jego salonie nie było ani grama plastiku – wszystko w szkło albo papier. Czasem takie miejsca oferują też świeże owoce. Niby nic, ale jak siedzisz z ręcznikiem na głowie, to jabłko z cynamonem naprawdę robi klimat.
Na Garnizonie krótkie, postrzępione cięcia. W Śródmieściu widać dużo błyszczących, bardzo prostych włosów. Ale są też tacy, którzy stawiają na fale, te nie do końca ułożone, bardziej jak po spacerze plażą. Fryzjer z Oliwskiej powiedział, że teraz modne jest „nie przejmowanie się”, więc robią fryzury z efektem niechlujnej elegancji. Trochę jakby ktoś zapomniał szczotki, ale zrobił to z klasą.
Google działa, ale najlepiej pytać lokalnie. Ktoś z Przymorza powiedział, że poszedł do salonu tylko dlatego, że sąsiadka z bloku miała super grzywkę. Forum dzielnicowe bywa pomocne, chociaż trzeba przesiać dziwne wpisy. Raz pojawiła się recenzja zaczynająca się od „pachniało cynamonem i rozczesali mi duszę”. To może coś mówić. Czasem warto też spojrzeć na zdjęcia po – jeśli są, wiadomo że ktoś się postarał.
W wielu miejscach działa Booksy albo wiadomość przez Instagram. Zwłaszcza w salonach na Stogach czy Aniołkach. Fryzjerka z Nowego Portu przyjmuje też przez SMS, ale tylko w określonych godzinach. Jeden klient opowiadał, że raz zapisał się przez formularz na stronie i dostał potwierdzenie po dwóch dniach. Trochę ryzykowne. Najlepiej dzwonić rano, wtedy zwykle ktoś jeszcze nie zajął wszystkich wolnych okienek.










