Zaczyna się od rozmowy i szybkiego spojrzenia w lustro, bez zbędnych ceregieli. W salonie przy ul. Stelmaszczyka dzieciom dają muszelki do zabawy, dorosłym herbatę w krzywym kubku. Ktoś kiedyś opowiedział, że zamiast lustra pokazali zdjęcie fryzury na telefonie i to wystarczyło. Po cięciu? Wycieranie piasku z sandałów i uśmiech. I czasem pytanie, czy zostać jeszcze chwilę. Ot, morski klimat.