Nowy sezon. Nowe okazje. Beauty, atrakcje i usługi dla auta w super cenach

Kończy się za
--:--:--

To na razie wszystko

Sprawdź później, czy nie ma zaktualizowanych ofert.

Często zadawane pytania

Jasne że są, choć trzeba wiedzieć, gdzie patrzeć. W okolicach Rzeszowa sporo się dzieje, ale największy hit to chyba Park Rozrywki i Edukacji w Dębicy. To miejsce, gdzie dzieci biegają jak szalone, a dorośli mogą usiąść z kawą i chwilę udawać, że nic nie muszą. Nawet są trampoliny wodne, serio. Jeden znajomy mówił, że przypadkiem tam trafił wracając z wesela – skończyło się na godzinie w kulkowym basenie. No cóż, życie.

Weekend? No to koniecznie Energylandia Mini w Radawie. Trochę kameralniej niż ta duża wersja, ale dzieciaki i tak piszczą z radości. Są tam też dmuchańce, które potrafią zmęczyć dorosłego bardziej niż bieganie po schodach. A jak ktoś szuka spokojniejszej opcji, to w Sanoku mają mini zoo połączone z placem zabaw. Brzmi nudno? Może, ale dzieci to kochają. I da się tam zjeść porządną zapiekankę, nie taką z mikrofalówki.

Ceny są różne, jak wszędzie. Niektóre miejsca mają pakiety rodzinne, inne liczą osobno każdą atrakcję, co bywa męczące. Ale jak się dobrze poszuka, to można znaleźć oferty z rabatami przy zakupie online. Szwagier twierdzi, że Groupon mu uratował portfel, bo znalazł wejściówki dla czteroosobowej rodziny za pół ceny. No i dobrze, bo potem można wydać te zaoszczędzone złotówki na watę cukrową i plastikowy miecz świetlny. Klasyka.

Wiele osób poleca Rabkoland, mimo że to już prawie Małopolska. Ale w samym regionie sporo głosów zbiera wspomniany park w Dębicy. Czysto, miło i nie ma tłumów jak na dworcu w wakacje. Rodziny chwalą też atrakcje w Przemyślu, szczególnie za to, że wszystko jest blisko i nie trzeba biegać na drugi koniec parku, żeby zmienić pieluchę. Trochę stary sprzęt, wiadomo, ale działa. A czasem działa lepiej, bo mniej nowoczesne znaczy mniej skomplikowane.

Tak, coraz więcej miejsc to ogarnia. Niektóre parki wysyłają nawet ładne zaproszenia z imieniem dziecka, które potem można przypiąć na lodówkę. Fajne jako prezent na dzień dziecka albo za świadectwo z paskiem. Ostatnio kuzynka kupiła voucher do parku w Boguchwale – dziecko było wniebowzięte, a rodzice szczęśliwi, że nie muszą wymyślać zabawy na sobotę. I serio, lepiej to niż kolejna gra na tablet.

Zależy od pogody i od dziecka. Jak leje, to park wodny pod dachem w Rzeszowie uratuje dzień. Ale jak słońce i temperatura rośnie, to nic nie przebije klasycznego lunaparku. Te światła, muzyka, zapach kiełbasek – dzieci szaleją, a rodzice wspominają własne dzieciństwo. Moje? Zdecydowanie dmuchańce i karuzele. A znajomy mówi, że jego córka woli basen z piłkami, bo „tam nikt nie każe jej stać w kolejce”. I coś w tym jest.