Nowy sezon. Nowe okazje. Beauty, atrakcje i usługi dla auta w super cenach

Kończy się za
--:--:--

To na razie wszystko

Sprawdź później, czy nie ma zaktualizowanych ofert.

Często zadawane pytania

Najbliżej miasta jest ten w Krasiejowie i serio, robi wrażenie. Dzieciaki biegają między dinozaurami, potem wskakują na karuzele, a na koniec kończą w strefie wodnej. Moja kuzynka twierdzi, że to jedyne miejsce, gdzie jej dzieci śpią w aucie przed wyjazdem z parkingu. Sam park leży trochę na uboczu, ale od Opola to raptem pół godziny jazdy. Nawigacja czasem źle prowadzi, więc lepiej pytać miejscowych – my trafiliśmy przez stację benzynową.

W JuraParku w Krasiejowie jest wydzielona strefa malucha i nawet mnie to zaskoczyło – wszystko miękkie, kolorowe i zero tłoku. Nie mają tam jazgotu typowego dla większych atrakcji, raczej spokojna zabawa. No i jest cień, co w lipcu to złoto. Mój siostrzeniec od razu przylgnął do mini łódek i nie chciał zejść przez pół godziny. Trochę żal, że nie ma osobnych toalet dla maluchów, ale obsługa daje radę z pomocą.

Są, i to takie, że człowiek sam się zastanawia, czy nie wejść na dmuchany zamek. W Krasiejowie latem organizują noce z dinozaurami – świecące figury, muzyka i popcorn za złotówkę. Dzieciaki miały oczy jak pięciozłotówki. Czasem też pojawiają się animatorki z balonami albo konkursy z nagrodami, ale to już bardziej spontan. Jedna znajoma twierdzi, że jak pada, eventy są jeszcze lepsze, bo mniej ludzi. Dziwna logika, ale działa.

Park tematyczny, jak JuraPark, to raczej spacer, oglądanie, trochę nauki i sporo wow. Park linowy w Turawie to z kolei lina, pot, emocje i hamak na końcu. Dla starszych dzieciaków linowy to raj, ale trzylatek raczej tylko popatrzy. Parki tematyczne są bardziej rodzinne, bo każdy znajdzie coś dla siebie. W linowym mój brat zawisł między drzewami i krzyczał „już nigdy więcej” – a potem wrócił tydzień później. Tak to działa.

Tak, i warto o nie dopytać. W Krasiejowie przy wejściu pytają o wiek dzieci i wtedy lecą z rabatem. W tygodniu bywa taniej, ale to zależy od sezonu. Kiedyś kumpel pokazał kartę dużej rodziny i dostali darmowe bilety dla dwóch najmłodszych – przypadek, czy promocja, nikt nie wie. Cennik bywa zawikłany, więc najlepiej nie ufać temu, co wisi na plakacie. A jak masz dzieci pod 4 lata, czasem wchodzą za darmo, choć nikt o tym głośno nie mówi.

Tak, park działa w soboty i niedziele, ale bywa tłoczno. Bilety lepiej zamówić wcześniej, zwłaszcza w lipcu i sierpniu. My raz pojechaliśmy bez rezerwacji i musieliśmy czekać na wejście 40 minut. Niby nie tragedia, ale z dziećmi to wieczność. Online wszystko idzie szybciej i często dają dodatkowy kupon na lody albo inny drobiazg. Aha, jak jest burza, niektóre strefy zamykają. Więc dobrze sprawdzić pogodę, serio.