Nowy sezon. Nowe okazje. Beauty, atrakcje i usługi dla auta w super cenach

Kończy się za
--:--:--
Carousel Banner 1

Często zadawane pytania

Korzyści? No przede wszystkim człowiek wraca do domu trochę mniej zmęczony życiem. Woda rozluźnia, sauny robią swoje, a dzieci nie marudzą, bo zajęte zjeżdżaniem. Raz po aqua aerobiku starsza pani powiedziała, że przestała ją boleć dusza i biodro – nie wiem, co dokładnie miała na myśli, ale zabrzmiało szczerze. I jeszcze jedno – jak wyjdziesz po zmroku, to para z włosów unosi się jak z jakiegoś filmowego snu. Dziwne, ale kojące.

Nie trzeba, ale w soboty bywa tam jak na jarmarku – lepiej kliknąć wcześniej i mieć spokój. Zwłaszcza jeśli chcesz saunę albo jacuzzi bez kolejki. I tak, wejdziesz z ulicy, ale pytanie brzmi: po co się stresować? Po 18:00 robi się luźniej, wtedy miejscowi wracają do domów na „Familiadę” czy co tam teraz leci. W tygodniu? Prawie pusto. Niby nikt nie mówi, ale czuć różnicę.

Park wodny w Żarach ma uczciwe ceny i klimat bardziej swojski niż w tych dużych molochach. Nie płacisz za brokat i LEDy, tylko za wodę, ciepło i możliwość odłączenia się od rzeczywistości. Znajomy z Lubanic mówi, że dla niego to taki „urlop w godzinę”. Dzieciaki wybiegają się do syta, starsi ludzie siadają w jacuzzi i milczą. Czy warto? Jeśli nie szukasz palm i kokosów, tylko relaksu – jak najbardziej.

Najbliżej stacji Zielona Góra Główna znajdziesz aquapark w CRS-ie – spokojnie dojdziesz pieszo w 20 minut albo złapiesz autobus. Nie wygląda jak tropikalna wyspa, ale w środku czeka spory basen, zjeżdżalnie i porządna sauna. Lokalni z osiedla Pomorskiego mówią, że to ich weekendowy rytuał – najpierw basen, potem pączek z piekarni za rogiem. Wbrew pozorom, taka kolejność działa.

Pierwsza wizyta w Świebodzinie to raczej przyjemny spacer niż survival. Obsługa z uśmiechem, szafki elektroniczne (choć czasem fochają się przy zamykaniu), a woda przyjemnie ciepła. Trochę mało zjeżdżalni, ale za to jacuzzi z bąblami chodzi cały czas. Zabrać coś do picia – serio, w środku robi się parno. A i jeszcze jedno: prysznice trochę żyją własnym życiem, raz gorące, raz lodowate. Taki lokalny folklor.

Najlepsze atrakcje w Nowej Soli? Długa zjeżdżalnia, która wydaje dźwięki jak stary modem, ale daje radochę jak rollercoaster. Brodzik z grzybkiem, który śmieszy dzieci i dziadków, i sauna z zapachem eukaliptusa, gdzie człowiek czuje się jakby wrócił z gór. I nie wiem, kto wymyślił ten cichy zakątek z leżakami, ale szacunek. Jedna pani powiedziała, że to jedyne miejsce, gdzie jej mąż zasypia szybciej niż przed telewizorem.