
Masaże - Wieliczka
100+ deals
Często zadawane pytania
Tak, w Wieliczce można złapać masaż na każdą kieszeń. Zwłaszcza poza ścisłym centrum, np. przy ulicy Kościuszki, gdzie kilka mniejszych gabinetów oferuje dobre ceny bez tej całej "spa otoczki". Jeden z nich działa przy starej piekarni – pachnie drożdżówkami i eukaliptusem, dziwne połączenie, ale działa. Słyszałem też o pani, która robi masaże w domu, z lampą solną w rogu i kotem, który czasem wskoczy na stół. I to właśnie kocham w małych miastach.
Najlepszy na kark i ramiona? Masaż klasyczny, krótki ale konkretny. Jest taki salon przy Rynku Górnym, gdzie masażysta najpierw rozmawia, potem dopiero działa. Ktoś powiedział mi kiedyś, że "jego dłonie mają GPS do spiętych mięśni" – coś w tym jest. Niektórzy wolą relaksacyjny, ale jak masz kark jak beton, to klasyk zrobi robotę. A potem koniecznie herbatka z melisy. No chyba, że się od razu zbierasz do kopalni.
Są, ale to raczej wyjątek niż reguła. W centrum zwykle potrzebujesz rezerwacji, bo masażyści robią też zabiegi dla gości z uzdrowiska. Czasem ktoś się nie zjawi i można wejść z ulicy, ale to ruletka. Koleżanka twierdzi, że zawsze pyta w jednym miejscu przy ulicy Słowackiego i czasem jej się udaje – "wchodzę, zanim się rozmyślę" mówi. No i warto dzwonić rano, wtedy największa szansa, że coś się zwolniło.
Lokalni najczęściej odwiedzają te starsze, sprawdzone miejsca – niekoniecznie najbardziej wypasione, ale zaufane. Przykład? Gabinet przy Parku Adama Mickiewicza, z niepozornym wejściem i fotelami jak z PRL-u. Ale masaże tam robią świetne, moja ciocia chodzi co dwa tygodnie i mówi, że "to jedyny facet, co ją naprawdę rozumie". Więc może warto tam zajrzeć. Albo popytać w sklepie zielarskim, tam wiedzą wszystko.
Już tego samego dnia możesz czuć rozluźnienie, lekkość, czasem wręcz senność. Tylko nie zdziw się, jeśli wieczorem zaśniesz jak dziecko – serio, masaże potrafią wyłączyć prąd. U niektórych pojawia się delikatna tkliwość, ale to mija szybko. No i coś dziwnego – raz po masażu miałem ochotę na wielki kubek kakao, jakby ciało wiedziało, że to pora na dzieciństwo. Trochę dziwne, ale przyjemne.
Zdecydowanie tak, masaż z voucherem to jeden z tych prezentów, które naprawdę się przydają. Zwłaszcza jeśli osoba lubi spokojne rzeczy i trochę relaksu zamiast kolejnego kubka z napisem "najlepsza babcia". Jeden salon koło Solnego Miasta ma ładnie zapakowane bony, z wstążką i zapachem lawendy – serio, pachnące bony! Można też zamówić przez Groupon, wtedy jest taniej, a wygląda porządnie. No i nie trzeba biegać po sklepach. Win-win.

























































































