Nowy sezon. Nowe okazje. Beauty, atrakcje i usługi dla auta w super cenach

Kończy się za
--:--:--

To na razie wszystko

Sprawdź później, czy nie ma zaktualizowanych ofert.

Często zadawane pytania

Tak, i to kilka, ale zależy czego szukasz. W Gdańsku Brzeźnie co lato staje objazdowy lunapark z klasycznymi karuzelami i dmuchańcami, akurat na popołudniową rundkę po plaży. Dzieciaki z Wrzeszcza ponoć najbardziej kochają mini autodrom, a rodzice krążą w kółko z watą cukrową. W Sopocie czasem pojawia się coś mniejszego przy molo, ale trzeba trafić – bywa, że jednego dnia stoi, a drugiego już nie. Trochę loteria, ale za to z widokiem na morze.

To potrafi zająć pół dnia albo tylko godzinkę, zależnie od miejsca. W parku w Łebie z dinozaurami utknęliśmy z siostrzenicą na dobre pięć godzin, a mieliśmy tylko rzucić okiem. Kolejki nie były długie, ale każde dziecko musiało „jeszcze raz na zjeżdżalnię”. W mniejszych miejscach, jak lunaparki przy deptakach, wystarczą dwie atrakcje i po wszystkim. Szczerze, czas leci tam jakoś inaczej – raz wyszliśmy i był już zachód słońca.

Park Ewolucji w Sławutówku zbiera najwięcej pochwał. Rodzice piszą, że atrakcje są przemyślane, nie ma nadmiaru bodźców, a dzieci są zmęczone w najlepszy możliwy sposób. Atrakcji dużo, ale nie przytłaczają. Jeden tata wspominał, że jego córka pytała, czy mogą się tam przeprowadzić – aż tak jej się podobało. W opiniach padają też dobre słowa o czystości toalet, co mnie zawsze rozbraja, ale jednak ważne. Ludzie z Gdyni lubią też park w Rumi, choć podobno popcorn był słony jak Bałtyk.

Zwykle tak, ale bywa różnie. W Łebie w Parku Iluzji dają rabat dla rodzin czteroosobowych także w soboty, tylko nie przy płatności kartą. Takie ich zasady. Znajoma z Wejherowa mówiła, że złapała promocję tylko przez aplikację – inna cena niż na miejscu. Warto czasem zagadać przy kasie, bo nie wszystko wisi na tablicy. A, i trzeba dopytać o dzieci poniżej trzeciego roku życia – czasem wchodzą za darmo, a czasem „pół ceny” i nikt nie wie czemu.

Niektóre naprawdę się postarają. W Parku Przygody w Zieleniewie są quady, strzelnice i coś jak escape room pod chmurką. Bratanek miał banana na twarzy przez trzy godziny. W Łebie mają też symulatory lotu i zjazdy tyrolką, ale to bardziej dla tych, co lubią emocje. Nastolatki lubią też miejsca, gdzie mogą „robić zdjęcia na insta”, jak to mówią – więc kolorowe murale i podświetlane fontanny robią robotę. Trochę to wszystko pod social media, ale działa.

Rano jeszcze da się dostać wejściówki na miejscu, ale po południu bywa różnie. W Jastarni kiedyś staliśmy pod kasą, a pan tylko kręcił głową i mówił, że "dzisiaj już pełne wejście". Można czasem kupić bilet online nawet godzinę przed – sprawdzaliśmy to przy plażowym parku w Ustce, działało. A jak się dzwoni, to zdarza się, że odłożą jeden na bok, jak się ładnie poprosi. Tak było u nas w Karwii. Miły gest.