
Parki wodne warmińsko-mazurskie
6 deals
To na razie wszystko
Sprawdź później, czy nie ma zaktualizowanych ofert.
Często zadawane pytania
Aquasfera w centrum Olsztyna mieści się przy al. Piłsudskiego, dosłownie dwa kroki od Planetarium i przystanku Centrum. Można dojść pieszo z Kortowa albo wyskoczyć z autobusu linii 105 i już jesteś. W środku sporo miejsca, basen olimpijski, zjeżdżalnie, jacuzzi. Jeden kolega z Jarot mówi, że wpadł tam po pracy „na chwilę” i wyszedł po trzech godzinach z mokrą torbą i uśmiechem jak po urlopie.
Korzyści? No jasne – odprężenie, trochę ruchu i dzieci w końcu się wybiegają. W aquaparku Ełk można zaliczyć saunę, jacuzzi i porządne pływanie bez krzyku z trybun. Aha, jak trafisz na poranek w środku tygodnia, to bywa tak spokojnie, że słychać własne myśli. Sąsiedzi z pobliskiego osiedla mówią, że po jednej sesji w strefie relaksu śpią lepiej niż po herbacie z melisą.
W Iławie najbardziej wciąga dzika rzeka, taka co cię niesie i nie wiesz, gdzie skręcisz. Do tego sauny i zjeżdżalnia, która robi wrażenie, zwłaszcza po zmroku, kiedy grają światełka. Dzieciaki uwielbiają strefę z pianą, a starsi grawitują do hydromasaży. Mój kuzyn twierdzi, że leżanki z podgrzewaniem to jego “nowy ulubiony mebel” – i w sumie trudno mu się dziwić.
Park wodny w Giżycku cenowo wychodzi rozsądnie, zwłaszcza jeśli porównasz to z typową kawą i ciastkiem nad jeziorem. W tej samej cenie masz basen, zjeżdżalnie i chwilę świętego spokoju. Miejscowi często wpadają po pracy albo między żaglami a obiadem – taki mały reset. A jak dorwiesz bilet na Grouponie, to wychodzi jeszcze taniej niż się spodziewasz. No i nie musisz się martwić o pogodę, co na Mazurach bywa cenne.
Pierwsza wizyta w Mrągowie to trochę jak odwiedziny u cioci z niespodziankami – niby wiesz, co będzie, ale i tak coś cię zaskoczy. Szatnie jasne, kafelki nie śliskie, ale lepiej mieć klapki (serio, nie testuj bosych przyspieszeń). Dzieci od razu znajdą swój brodzik, dorośli kręcą się przy biczach wodnych i udają, że nic ich nie boli. A jak się wchodzi do sauny po raz pierwszy, to człowiek czuje się jak parówka w restauracji – ale potem przychodzi ulga.
Nie trzeba rezerwować, ale jak trafisz na weekend z deszczem, to lepiej nie ryzykować. Wtedy wszyscy, co mieli iść na rower albo kajak, nagle wpadają do aquaparku. Rezerwacja online jest szybka i daje pewność, że nie stoisz w kolejce z ręcznikiem pod pachą jak turysta bez planu. Miejscowi z Morlin mówią, że najlepiej wpadać rano, zaraz po otwarciu – ciszej, luźniej, mniej chloru w powietrzu.

































































































