Czas wolny - Sucha Beskidzka

Gdy samotność w codzienności staje się zbyt głośna, Sucha Beskidzka daje szansę, by usłyszeć czyjś śmiech obok siebie i poczuć kontakt z realnym światem. Twórcze warsztaty, wspólne ogniska czy spacery z przewodnikiem to atrakcje, na które nie trzeba przychodzić z grupą – wystarczy odrobina odwagi. Zarezerwuj coś tylko dla siebie i sprawdź, jak dobrze smakuje czas offline.
100+ deals

Weekend w Suchej Beskidzkiej: reset bez planu

Gdy czujesz się jak zamknięta w małym ekranie, a Twoje ciało dawno nie poczuło nic surowego, realnego Sucha Beskidzka może na weekend przywrócić Ci ziemię pod stopami. To nie o aktywność chodzi, tylko o moment, kiedy dłonie przypominają sobie twardość drewna, mech ślizga się pod butem, a z gardła leci śmiech, którego nikt nie edytuje. Nie trzeba mieć ekipy ani idealnych planów wystarczy pozwolić sobie być gdzieś między lasem a głosem sąsiada z rowerem.

Gdzie można po prostu być, nawet jeśli jesteś sama

Trasa na Gontową dobra na kaca, ale też dla tych, co potrzebują zresetować myślenie nie przez ciszę, tylko przez ruch. Szlak prowadzi z Sucha Góra bez widowiskowego startu, ale daje dokładnie to, czego brakuje: miękkie światło między drzewami, świergot czegoś ponad głową, oddech.

To nie jest miejsce, gdzie zagadują Cię pary w matching polarach. Po drodze można usiąść z herbatą, spojrzeć w dal i nie musieć grać wersji siebie. Jeśli jednak nogi proszą o więcej, łatwe szlaki turystyczne w Polsce rozciągają się też pod Jordanowem dwugodzinne opcje bez ryzyka znudzenia ani bólu łydek.

Załóż warstwę, która może się pobrudzić. Zostanie z Tobą tak, jak mokry mech w kieszeniach równa się dowód, że byłaś tam naprawdę.

Są rzeczy, które czujesz dopiero jak dotkniesz

Po tygodniach stukania w klawiaturę, potrzeba czegoś więcej niż obrazka. Małe warsztaty rękodzielnicze w okolicy organizatorzy robili nawet w stodole pod lasem nie ma szyldu, ale są dłonie, które pokazują, jak się toczy glinę. O dziwo, łatwiej się rozluźnić solo niż w grupie znajomych. Wchodzisz, mówisz „dzień dobry", siadasz.

Nie musisz robić wszystkiego „ładnie". Wystarczy, że poczujesz opór w palcach i syf pod paznokciem to działa. Takie warsztaty często pojawiają się w sekcji rozrywka i czas wolny, a ceny nie odstraszają (ok. 70–90 zł). Nie trzeba mieć kogoś z boku, żeby coś przeżyć naprawdę.

Nocna cisza, której nikt nie przerywa

Niektóre miejsca uczą słuchać ciszy. Tak jest wieczorami na zakolu Skawy. Ognisko na lekkiej skarpie, przytłumione rozmowy dwóch wędkarzy, dym zbierający zapach swetra. Nikt niczego nie planuje, po prostu siedzi. Serio najlepiej mieć ze sobą koc, chleb i coś ciepłego w termosie.

Obserwacja gwiazd nad Stryszawką nie wymaga sprzętu wystarczy patrzeć. Ci, którzy chcą, mogą znaleźć Park Ciemnego Nieba jakieś kilkadziesiąt km dalej. Ale i miejscowi mówią, że mgiełka rano nad Stryszawką to chwilowa magia w zasięgu piechoty.

Bliżej fizyczności także na dwóch kołach

Trasa rowerem do Makowa przez las może brzmieć jak plan dla par, ale w samotności daje coś, co trudne do powtórzenia. Drgania kierownicy, nagła zmiana nawierzchni, zapach ciepłych karczochów ze stacji przy obwodnicy. Jedziesz tak, jak chcesz. Zatrzymujesz się, gdzie chcesz. Bez tłumaczenia i bez filtra.

Szlaki typu Green Velo nadają się też dla tych, co jeżdżą od święta. Wypożyczalnie są tanie (30–50 zł), a ludzie po drodze raczej uśmiechają się niż komentują. Jeśli pojawi się niepewność, da się wszystko wcześniej sprawdzić ale nie trzeba.

Nie trzeba robić wszystkiego najtaniej, ale… można

Dla tych, którzy wahają się tydzień, zanim coś klikną wystarczy raz wejść i sprawdzić lokalne atrakcje albo tanie warsztaty na weekend. Często są zniżki, które robią różnicę bez stresu i czasem ułatwiają powiedzenie sobie „trudno, idę sama".

Rynek żyje zwłaszcza w soboty, ale da się tam przemykać niezauważoną. Najlepiej wcześnie, przed tym jak w Delicie zrobi się tłok. Wtedy kawa na drewnianym balkonie naprawdę smakuje, a społeczne ciśnienie ma gdzieś.

Często zadawane pytania

Zamek suski to obowiązkowy punkt, zwłaszcza jeśli lubisz miejsca z duszą. W ciepły dzień warto przysiąść przy fontannie w zamkowym parku z kawą z pobliskiej kawiarni. Dla miłośników architektury polecam też spacer w stronę drewnianego kościoła na Stryszawie. Trochę schowany, ale ma swój urok i historię.

Tak, ale trzeba zejść z głównego szlaku. W weekendy działa mała winnica na obrzeżach miasta z kameralnymi degustacjami i pięknym widokiem. Czasem są też seanse filmowe w plenerze koło Miejskiego Ośrodka Kultury. A jeśli pada, warto zaszyć się w Bibliotece Suskiej i przeglądnąć stare kroniki – klimat nie do podrobienia.

Najwięcej dzieje się przy skateparku i boiskach obok Zalewu. Latem rozkładają tam scenę na koncerty, a zimą odbywają się turnieje gier. Młodsi często wpadają też do małego centrum VR albo grają w planszówki w klubie przy MOKu. Niby małe miasto, ale kreatywności tu nie brakuje.

Zdecydowanie. Spacer wzdłuż Stryszawki wieczorem potrafi być naprawdę romantyczny. W okolicach stacji kolejowej są knajpki, gdzie da się spokojnie posiedzieć przy winie bez hałasu. Kto lubi naturę, niech zaplanuje wschód słońca z górki nad Makowską – zero ludzi, tylko śpiew ptaków i ciepły termos.

Zacznij od zamku, potem przejdź się w kierunku Góry Jasień, gdzie są piękne widoki i dużo ciszy. W sobotę złap obiad w Karczmie Rzym – nie bez powodu legenda o Mistrzu Twardowskim właśnie tu się rozgrywa. Niedzielę warto zostawić na spacer po parku i dobrą kawę w jednej z kameralnych cukierni w rynku.

Rano zamek, potem śniadanie przy rynku i spokojny spacer w stronę parku miejskiego. Po południu można wyskoczyć na punkt widokowy na Mioduszynce – trasa krótka, a panorama niezła. Dzień można zamknąć obiadem w Karczmie Rzym albo czymś domowym z baru przy dworcu. Nie trzeba się śpieszyć, żeby poczuć klimat tego miejsca.