
Parki rozrywki lubelskie
10+ deals
To na razie wszystko
Sprawdź później, czy nie ma zaktualizowanych ofert.
Często zadawane pytania
Tak, bywają sezonowe zniżki i pakiety rodzinne, ale trzeba ich szukać. W zeszłym miesiącu Park Labirynt w Radawcu miał wejście za pół ceny w środę – kumpel z Czechowa podjechał z trójką dzieci i był zachwycony. Czasem Groupon ma ciekawe oferty, choć z ograniczoną datą ważności. I tak między nami, przy większej rodzinie każda złotówka się liczy, więc warto mieć oko na lokalne profile na Facebooku. Albo po prostu popytać sąsiadów.
Zależy od miejsca, ale średnio pół dnia schodzi jak nic. W Magicznych Ogrodach koło Janowca mój kuzyn z rodziną utknął na siedem godzin i twierdzi, że dzieci wcale nie chciały wracać. Dla maluchów 2–3 godziny wystarczą, starsze potrafią biegać od rana do zamknięcia. Chociaż... po obiedzie tempo wyraźnie spada. Warto zaplanować przerwę na lody albo jakąś kanapkę w cieniu.
W samym Lublinie placów zabaw nie brakuje, ale jeśli chodzi o coś ekstra, to Mega Park w Zemborzycach często wraca w rozmowach wśród rodziców. Podobno mają tam dmuchańce, kolejkę i strefę z piaskiem, a wejście nie zrujnuje budżetu. Trochę dalej, w Wojciechowie, jest mini zoo z huśtawkami, co też się liczy. A! I na Felinie co jakiś czas rozstawiają mobilny lunapark, ale tylko latem.
Pewnie, ale trzeba umieć oddzielić ziarno od plew. Opinie w Google bywają pomocne, ale jeszcze lepiej sprawdza się lokalna grupa rodzicielska na Facebooku – tam ludzie nie owijają w bawełnę. Znajoma z Kalinowszczyzny ostrzegała przed jednym parkiem, gdzie kolejki do toalety były jak w PRL. Inni chwalili miejsce pod Puławami, bo “czysto i dzieci nie płakały przy wyjściu”. Trochę trzeba pogrzebać, ale warto.
Zazwyczaj tak, zwłaszcza te bardziej znane, ale nie zawsze w pełnym składzie. W zeszłą majówkę Park Dinozaurów w Bałtowie był otwarty, ale część atrakcji jeszcze montowali. Lepiej wcześniej zadzwonić albo zajrzeć na profil Facebook – tam często wrzucają ostatnie zmiany. Nie polecam ruszać w drogę bez potwierdzenia. Już raz się przejechałem i skończyło się lodami na Orlenie.
Park wodny to głównie zjeżdżalnie i chlapanie, a lunapark to karuzele, strzelnice, trochę kiczu, ale też więcej hałasu. W Aqua Lublin dzieciaki piszczą z radości, zwłaszcza na falach. Lunapark przy Targach Lublin? Mój bratanek był, mówił że najlepsze były bumper cars i wata cukrowa. Każde z nich ma swój klimat. Wodny przydaje się w upale. Lunapark? Idealny na szybki wypad po szkole.



























































































































































































































































