40+ deals

Często zadawane pytania

Najwięcej masaży blisko ciebie znajdziesz w okolicach Monte Cassino i przy Alei Niepodległości. Spacerujesz, patrzysz w lewo, pachnie eukaliptusem i już jesteś. Niektóre miejsca są schowane między kawiarniami, inne z kolei mają widok na morze. Serio, kiedyś po plaży wlazłem do gabinetu w klapkach, w piasku – nikt nawet nie mrugnął. A sesja? Petarda. Sopot zna się na relaksie.

Latem to tutaj sezon, ale promocje na masaż dalej się zdarzają. Czasami tylko trzeba zapytać – nie wszystko jest w internecie. Salony przy plaży robią zniżki dla gości pensjonatów, a niektóre wrzucają kody rabatowe do swoich stories (no serio, Instagram rządzi). No i oczywiście Groupon. Znajomy złapał tam bon na masaż z widokiem na zatokę i do dzisiaj wszystkim o tym opowiada. Trochę już nudzi, ale zazdroszczę.

Masaż tajski daje solidne rozciągnięcie, jakbyś przeszedł intensywną jogę bez ruszania się z maty. W Sopocie kilka miejsc robi go naprawdę dobrze, jeden przy dworcu ma opinię "trochę boli, ale jak wychodzisz, czujesz się nowo narodzony". To coś dla tych, co lubią konkretnie. Ale uwaga, lepiej nie przychodzić tuż po obiedzie. No i nie zdziw się, jak masażystka wspina się po stole – to część atrakcji.

Masaż pleców trwa zazwyczaj około 30 minut, czasem trochę dłużej, zależy od salonu. Ciekawie jest, że w niektórych miejscach zaproponują ci jeszcze termofor na kark albo krótką aromaterapię, zanim cokolwiek się zacznie. Taki bonus, mała rzecz, a cieszy. A jeśli się spieszysz, to można też zrobić ekspresowe 15 minut – kumpel tak robił przed randką. Nie wiem, czy randka się udała, ale plecy miał luźne.

Różnice między gabinetami w Sopocie potrafią być spore – od butikowych spa przy molo po domowe salony na Brodwinie. Niektóre pachną jak luksusowe perfumerie, inne jak kadzidło z Indii. Jedno miejsce ma fotel z masażem stóp w poczekalni (serio, kto to wymyślił?), inne częstuje imbirem i miodem. Zależy, czego szukasz. Czasem mniej znane lokalizacje mają więcej duszy niż modne resorty.

W większości przypadków tak, warto zarezerwować sobie termin wcześniej. W sezonie wakacyjnym bez rezerwacji to trochę jak próba wejścia na najlepszą pizzę o 19 w sobotę – może się uda, ale raczej nie. Chyba że masz szczęście i ktoś właśnie odwoła. Wait, właściwie kiedyś tak właśnie trafiłem – dzwonię, pytam, “a może ktoś odpadł?”, i bach, godzina później leżę, pachnę i chrapię. Było warto.