Czasem tak, czasem trzeba czekać. Przy ul. Krakowskiej parę razy udało się wejść bez rezerwacji, ale w piątek po pracy zapomnij. Kolega z Zaodrza mówił, że wpadł tam na spontanie między uczelnią a siłką – fart totalny. Warto mieć numer w telefonie i zapytać z rana, bo te „wolne terminy” potrafią zniknąć, zanim zjesz śniadanie.